środa, 27 kwietnia 2016

Rozdział 20.

Leo przechodząc już przez próg powiedział:
-Obiecuję.
I tyle go widziałam.



Rozdział 20.



Mija już dwudziesty czwarty dzień odkąd Leo mnie odwiedził... Nie dotrzymał obietnicy. Nie wyciągnął mnie stąd. Ma mnie gdzieś. Pewnie poszedł sobie do innej... Chociaż w sumie czemu miałby nie iść? Obiecał mi, że nie pozwoli, by mnie ktoś znowu wsadził do trumny, obiecał też, że mnie wydostanie z tego szpitala.

Obiecał, kurwa.

Mam coraz mniejszą ochotę do życia... Ostatnio pod materacem znalazłam pewne predmioty i liścik. Była tam wiadomość: "To na gorsze dni, twoja Mary"...
Mary dobroduszna gdzieś nade mną czuwa i wie czego potrzebuję.
Tęskniłam za tym uczuciem... Za tym skupieniem przy przecinaniu skóry... Za tym pieczeniem i bólem, który jednocześnie był wspaniały i uzależniał... Za moją dawną przyjaciółką - żyletką.
Jak co dzień położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Płacz przychodzi mi bardzo łatwo...
Tym razem jednak wyciągnęłam żyletki spod łóżka i popatrzyłam na nie. Jedna byla taka zwykła, druga była od maszynki jednorazowej, a trzecie było ostrze od strugaczki. Wybrałam tą pierwszą. Chwyciłam ją w palce i przyłożyłam do nadgarstka. Lekko docisnęłam i zrobiłam pierwsze cięcie na ręce. Trochę zapiekło, ale w tamtym momencie się to nie liczyło. Chciałam po prostu umrzeć.
Szybkim ruchem zrobiłam kolejną ranę. Tym razem mocniejszą. Od razu polała się z niej krew. Zaczęłam płakać. Jednak nie zaprzestałam tej czynności, którą robiłam w wielkim skupieniu.
Przyłożyłam ostrze do miejsca, w którym najbardziej widać żyłę. Docisnęłam mocniej niż dotychczas i podcięłam sobie żyłę.
-Judyta! Co ty robisz?!-usłyszałam głos.... Leo!
Widząc go w drzwiach rozpłakałam się i schowałam krwawiącą rękę pod kołdrę.
-Co ty... Pokaż mi to!
-Nie mów lekarzowi...
-Dlaczego to zrobiłaś?!
-Bo obiecałeś...
-Przyszedłem po ciebie właśnie! Boże... Co ty zrobiłaś?! Ty się chciałaś zabić?
-No...
-Boże... Jak ja to mam opatrzeć?-Leo zdjął koszulkę i owinął nią mój nadgarstek.
-Błagam, nie mów lekarzowi.
-Muszę...
-Nie! Błagam, Leo!
-Dobrze, pojedziemy do szpitala i powiemy, że upadłaś na kamienie i się rozcięłaś. A teraz chodź, idziemy stąd. Masz wypis.
-Jeju, tak się cieszę! Dziękuję.
-Skąd ty w ogóle miałaś żyletkę??
-Jakaś dziewczyna zostawiła pod łóżkiem na gorsze dni.-odpowiedziałam mu.
-O boże...
-Leo, dlaczego się nie odzywałeś przez 24 dni?
-Lekarz mi zabronił. Zabronił jakichkolwiek odwiedzin. A zrobił to, bo wie, że ja to ja. Jego córka jest Bambino.
-A to kiepsko...
-No niestety...-rozmawiając zdążyliśmy wejść już do taksówki.
-Do szpitala na Green Street.-powiedzial Leo do taksówkarza.
-O jaaa! Lijondri!-krzyknął z przejęciem szofer.
-No błagam pana... Jedźmy już!
-Dobrze, a czy mógłbym potem zdjęcie? Córka jest bam... Bam...
-Bambino- dokończyłam.
-Tak, właśnie.
-Będzie pan mógł, ale tylko kilka sekund.-powiedzial Leo
-Dobrze, dobrze.
Byliśmy już w połowie drogi. Gdy dotarliśmy na miejsce, Leo i taksówkarz zrobili sobie selfie, a potem poszliśmy szybkim krokiem do rejestracji. Na szczęście byly tylko dwie osoby.
Po zarejestrowaniu się usiedliśmy na krzesełkach. Moja ręka wciąż krwawiła, a Leo był w bluzie bez koszulki. Z widny wyszła jakaś dziewczynka z mamą miała może 11 lat.
-Mamo... Czy to... Leo?
-O jej... Co... Jak to?
-Omg omg omg omg! Leo z BAM!-dziewczynka zaczęła skakać i sie podniecać.
Podeszła do nas i powiedziała:
-Ooo, to ty, dziewczyna Leo... Każda Bambino cię już zna.
-Co?-zapytałam.
-Nooo... Leo wrzucał zdjęcia z tobą i nawet rap na snapie napisał, prawda?
-No tak...-przyznał Leondre.
-Mogę z wami zdjęcie?
-No jasne.-powiedział Leo i po zrobieniu sobie selfie dziewczynka sobie poszła bardzo się jarając. Nie dziwiłam jej się, w końcu marzeniem każdej Bambino jest spotkanie chłopaków czy zdjęcie z nimi.

Ujrzałam w drzwiach lekarza, który mnie zawołał. Kazał Leo zostać więc pożegnałam się i poszłam z lekarzem do gabinetu. Pytal co mi jest, ja mu opowiedziałam, że biegłam i przewróciłam się, a potem przecięłam o kamień. On popatrzył na moją ranę i stwierdził, że jest w nietypowym miejscu i to nie wygląda jak przecięcie kamieniem. Opowiedziałam mu jednak taką bajkę, że uwierzył. Potem powiedzial mi, że trzeba to zszyć, no i poszłam pod środek usypiający i na blok. A potem pamiętam tylko biały pokój... Zupełnie taki sam, jak przez ostatni miesiąc...



_____________________________________
Elo Melo 320 😂
Ten rozdział dłuższy troszkę, ale to przez Kasię, brawo Kasia! 💖 (luj) 😂😂😚😍
Next pojawi się w piątek 💙
ILYASM 💚💚💚💚
Komentować 😚

9 komentarzy:

  1. Mega rozdzial i te bambino wszedzie wspolczuje leo
    Ja chce next szybko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pod wrażeniem szybkości z jaką komentujesz moje rozdziały xDD Dziękuję, a z tymi Bambino to będzie grubo 😉
      Next w piątek... Może jutro jak mi nie braknie weny 😚❤

      Usuń
  2. Judytka ja zrb że ci weny nie braknie... ��������/gucia

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział😘😘😘
    Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że super, bo mój 😂😂😂😂😂😘
      Next może jutro, bo dużo osób czyta ☺😉

      Usuń
  4. Jejku ale to wciąga ❤ bożesz nie moge przestac czytac ❤ megaaa czekam na next ❤ Judytka z ciebie to będzie pisarka ❤ pozdrowionka ❤ buźki ❤ lofki ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤ Ale to tylko w ramach rozrywki 💖💖 Dziękuję 💙 Ale kim jesteś? 😂😘

      Usuń
    2. Klaudia Stawczyk z grupy Bambino ��❤

      Usuń