Rozdział 9.
-C... Co ty powiedziałaś?- Leo chwycił mnie za ręce i popatrzył mi głęboko w oczy. Widziałam w jego spojrzeniu ogromny smutek.
-Leo... Ja...
-Nie mów nic...
Przytulił mnie bardzo mocno. Tak jakby to on potrzebował wsparcia... Ja w jego ramionach wymiękłam i zaczęłam cicho szlochać. W sumie nawet nie wiem, czemu. Przy nim czuję się tak bezpiecznie...
Po chwili Leo wyszeptał mi do ucha:
-Księżniczki nie powinny robić sobie krzywdy...
-Ale ja nie jestem księżniczką - odpowiedziałam nadal płacząc. Nic innego nie przychodziło mi do głowy.
Leo przerwał uścisk i znów spojrzał głęboko w moje oczy. Zobaczyłam, że płakał.
-Każda dziewczyna jest księżniczką, a ty w szczególności. Nie możesz tak mówić. Czemu w ogóle takie coś przyszło ci do głowy?
-Nikt mnie nie chce... Nie zasługuję na nikogo. I nie kłam mówiąc, że kazda dziewczyna jest księżniczką, bo na moim przykładzie można stwierdzić, że nie każda.
-Nie mów tak... To nie prawda.
-Prawda. Nikt mnie nie potrzebuje. Nikt mnie nie kocha i nigdy nie pokocha.
Uciekłam od niego. Biegłam przed siebie nie zważając na nic. Nie chciałam, żeby Leo się nade mną litował. Nie chciałam, żeby ktokolwiek się nade mną litował.
Biegłam przed siebie i wbiegłam do damskiej toalety. Zamknęłam się w kabinie. W tamtym momencie zaczęłam być na siebie zła. Uciekłam od chłopaka, który się mną jakkolwiek przejął, do którego chyba coś czuję... Z drugiej strony to może być tylko głupi żart. Przecież do tej pory nikomu na mnie nie zależało. Wszyscy mieli mnie po prostu gdzieś. Dziwne jest to, że mój największy idol się mną przejął. Zbieg okoliczności? Nie wydaje mi się. Zaczynam mieć coraz większe podejrzenia, że ktoś sobie robi żarty lub po prostu to tylko bardzo długi, piękny sen.
Po kilku minutach siedzenia w toalecie zadzwonił dzwonek. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się w stronę mojej klasy. Ciągle myślałam nad tym, dlaczego Leondre Devries próbuje się ze mną zaprzyjaźnić.
Czekałam pod klasą na nauczyciela, aż tu nagle poczułam czyjś oddech na karku. Szczerze powiedziawszy przestraszyłam się. Niepewnie się odwróciłam...
-No nie... Devries... O boże, powiedziałam to na głos?
Na te słowa Leo chwycił mnie za ręce i spojrzał w moje oczy wzrokiem pełnym troski.
-Ja cię kocham.
sobota, 26 marca 2016
poniedziałek, 21 marca 2016
Rozdział 8.
Rozdział 8.
Po nudnej lekcji historii udałam się w stronę naszego korytarza. Stanęłam przed drzwiami i czekałam na Leo. Wyjęłam z kieszeni słuchawki i włączyłam... Bars & Melody. Zupełnie nieświadomie. Oparłam się o ścianę i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Miałam ich setki... Prawie wszystkie to zdjęcia i memy moich idoli. Właśnie... Nie zapytałam, co z Charlie'm...
Kiedy tak czekałam oparta o ścianę uśmiechając się na widok śmiesznych memów, usłyszałam głos Marka i Diany... Głośność nie byla największa. O nie, tu nieda sie ukryć... Stałam i czekałam na rozwój sytuacji. Kiedy nastolatkowie mnie zauważyli, przyspieszyli kroku i po chwili stali kolo mnie.
-A ty co? Czego tu szukasz, wieśniaku?!- krzyknęła Diana popychając mnie. Chciałam coś powiedzieć, ale Diana zamachnęła się i uderzyła mnie w twarz.
-Zostaw ją...- powiedzial niechętnie Mark.
-Spierdalaj stąd! Słyszysz?- krzyknęła ponownie. Ja szybko pozbierałam z ziemi rozwalony telefon i z bolącym policzkiem wybiegłam z korytarza. W pewnym momencie sie rozpłakałam i nie widziałam, gdzie biegnę. Zalana łzami wpadłam do damskiej toalety i zamknęłam się w jednej z kabin. Nadal płacząc wyjęłam z kieszeni korpus, baterie i obudowę ode telefonu i szybko te części złożyłam w całość. Na szczęście komórka sie nie zepsuła. Napisałam sms'a do Leo:
"Leo... Uciekłam z korytarza... Diana i Mark... Ja sie boję, prosze, pomóż mi, będę kolo stołówki xoxo"
Po chwili dostałam od niego wiadomość:
"Księżniczko, co oni ci zrobili? Już pędzę, trzymaj sie xxx"
Bardzo ucieszyłam sie na tą wiadomość, wyszlam z kabiny i spojrzałam w lustro. Bylam rozmazana więc poprawiłam makijaż i w pośpiechu udałam się w stronę stołówki. W oddali widziałam Leo. Łzy napłynęły mi do oczu, sama nie wiem czemu. Pobiegłam do chłopaka i mocno go przytuliłam wybuchając łzami.
-Co się stało? Nie płacz, proszę...- powiedzial przytulając mnie mocniej.
-Mój policzek...- wyszeptałam. Leo odsunął się ode mnie i trzymając mnie za ramiona spojrzał na moją twarz.
-Boże... Masz cały czerwony policzek, co oni ci zrobili?! Mów, proszę!
-D.. Dobrze...- powiedziałam trochę się uspokajając. Po kilku sekundach zaczęłam mówić:
-Bo... Ja czekałam na ciebie przed drzwiami od strychu... I wtedy oni przyszli... I Diana sie na mnie wydarła i mnie uderzyła, a potem uciekłam, bo kazała 'spierdalać'...
-Jejku... Jak ich dorwę, to się nie pozbierają...- powiedzial Leo z zaciśniętymi zębami. Przytulił mnie i pogłaskał po głowie.
-Dziękuję, że jesteś. - wyszeptałam.
-To ja dziękuję.
Po kilku sekundach spytałam, co robimy. Leo odpowiedział, że musze jakoś zamaskować ślad po uderzeniu. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził do toalety. Usiadł przed drzwiami i powiedzial, ze bedzie mnie pilnował. To bylo takie słodkie...
Weszłam do toalety i spojrzałam w lustro. Rzeczywiście mój policzek rzucał się w oczy. Nałożyłam podkład i puder. Jakoś to wyglądało. Po chwili wyszłam z toalety i Leo poderwał sie z ławki. Znowu chwycił mnie za rękę. Szliśmy korytarzem w niezręcznej ciszy, aż w końcu na końcu korytarza Leo powiedzial do mnie:
-Pokaż ręce...
-Leo...
-Proszę... Pokaż mi ręce- powiedzial bardziej stanowczo.
- Nie.
-Tylko nie mów, że... - nie dokończył. Popatrzył w podłogę. Zamyślił się i po chwili dokończył-... się cięłaś.
Widać było, że trudno przechodzi mu to przez gardło.
-Nie, Leo... Nie cięłam sie... - tym. razem to ja popatrzyłam w podłogę.
-Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy- powiedzial z ulgą.
-Nie cięłam się... Robię to w czasie teraźniejszym...
------------------------------------------------
No hej, ten rozdział jest chyba najdłuższy z dotychczasowych... Pamiętajcie, komentarze bardzo motywują :) Włączyłam dodawanie komów z anonima 😂
Po nudnej lekcji historii udałam się w stronę naszego korytarza. Stanęłam przed drzwiami i czekałam na Leo. Wyjęłam z kieszeni słuchawki i włączyłam... Bars & Melody. Zupełnie nieświadomie. Oparłam się o ścianę i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Miałam ich setki... Prawie wszystkie to zdjęcia i memy moich idoli. Właśnie... Nie zapytałam, co z Charlie'm...
Kiedy tak czekałam oparta o ścianę uśmiechając się na widok śmiesznych memów, usłyszałam głos Marka i Diany... Głośność nie byla największa. O nie, tu nieda sie ukryć... Stałam i czekałam na rozwój sytuacji. Kiedy nastolatkowie mnie zauważyli, przyspieszyli kroku i po chwili stali kolo mnie.
-A ty co? Czego tu szukasz, wieśniaku?!- krzyknęła Diana popychając mnie. Chciałam coś powiedzieć, ale Diana zamachnęła się i uderzyła mnie w twarz.
-Zostaw ją...- powiedzial niechętnie Mark.
-Spierdalaj stąd! Słyszysz?- krzyknęła ponownie. Ja szybko pozbierałam z ziemi rozwalony telefon i z bolącym policzkiem wybiegłam z korytarza. W pewnym momencie sie rozpłakałam i nie widziałam, gdzie biegnę. Zalana łzami wpadłam do damskiej toalety i zamknęłam się w jednej z kabin. Nadal płacząc wyjęłam z kieszeni korpus, baterie i obudowę ode telefonu i szybko te części złożyłam w całość. Na szczęście komórka sie nie zepsuła. Napisałam sms'a do Leo:
"Leo... Uciekłam z korytarza... Diana i Mark... Ja sie boję, prosze, pomóż mi, będę kolo stołówki xoxo"
Po chwili dostałam od niego wiadomość:
"Księżniczko, co oni ci zrobili? Już pędzę, trzymaj sie xxx"
Bardzo ucieszyłam sie na tą wiadomość, wyszlam z kabiny i spojrzałam w lustro. Bylam rozmazana więc poprawiłam makijaż i w pośpiechu udałam się w stronę stołówki. W oddali widziałam Leo. Łzy napłynęły mi do oczu, sama nie wiem czemu. Pobiegłam do chłopaka i mocno go przytuliłam wybuchając łzami.
-Co się stało? Nie płacz, proszę...- powiedzial przytulając mnie mocniej.
-Mój policzek...- wyszeptałam. Leo odsunął się ode mnie i trzymając mnie za ramiona spojrzał na moją twarz.
-Boże... Masz cały czerwony policzek, co oni ci zrobili?! Mów, proszę!
-D.. Dobrze...- powiedziałam trochę się uspokajając. Po kilku sekundach zaczęłam mówić:
-Bo... Ja czekałam na ciebie przed drzwiami od strychu... I wtedy oni przyszli... I Diana sie na mnie wydarła i mnie uderzyła, a potem uciekłam, bo kazała 'spierdalać'...
-Jejku... Jak ich dorwę, to się nie pozbierają...- powiedzial Leo z zaciśniętymi zębami. Przytulił mnie i pogłaskał po głowie.
-Dziękuję, że jesteś. - wyszeptałam.
-To ja dziękuję.
Po kilku sekundach spytałam, co robimy. Leo odpowiedział, że musze jakoś zamaskować ślad po uderzeniu. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził do toalety. Usiadł przed drzwiami i powiedzial, ze bedzie mnie pilnował. To bylo takie słodkie...
Weszłam do toalety i spojrzałam w lustro. Rzeczywiście mój policzek rzucał się w oczy. Nałożyłam podkład i puder. Jakoś to wyglądało. Po chwili wyszłam z toalety i Leo poderwał sie z ławki. Znowu chwycił mnie za rękę. Szliśmy korytarzem w niezręcznej ciszy, aż w końcu na końcu korytarza Leo powiedzial do mnie:
-Pokaż ręce...
-Leo...
-Proszę... Pokaż mi ręce- powiedzial bardziej stanowczo.
- Nie.
-Tylko nie mów, że... - nie dokończył. Popatrzył w podłogę. Zamyślił się i po chwili dokończył-... się cięłaś.
Widać było, że trudno przechodzi mu to przez gardło.
-Nie, Leo... Nie cięłam sie... - tym. razem to ja popatrzyłam w podłogę.
-Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy- powiedzial z ulgą.
-Nie cięłam się... Robię to w czasie teraźniejszym...
------------------------------------------------
No hej, ten rozdział jest chyba najdłuższy z dotychczasowych... Pamiętajcie, komentarze bardzo motywują :) Włączyłam dodawanie komów z anonima 😂
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)