czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 23.

Na prawdę nie wiem, co mam robić. Mam temu komuś odpisać, czy nie? Iść tam jutro, czy nie? Jeśli nie pójdę, to ' będzie źle', ale jeśli pójdę, to może być gorzej...

Tak bardzo potrzebuję teraz Leo!

Ale zapomniałam, że lepiej jest mu w towarzystwie dziewczyny bez problemów, beztroskiej, z kupą hajsu i takiej, która kocha go nad życie...



Rozdział 23.



10:40... 

Płaczę.

Rzucam się po łóżku.

Wyrywam włosy.

Nie panuję nad sobą.

To chore.

Słyszę pukanie do drzwi. Idę do łazienki, próbuję się uspokoić, jednak marnie mi to wychodzi. Bardzo szybko poprawiam makijaż, rozczesuję włosy i zakładam okulary przeciwsłoneczne, z powodu oczywistego. 
Wychodzę z łazienki i idę do drzwi. Otwieram.

-Boże, co Ci się stało? Czekam tu już 10 minut!-krzyknął Leo mocno mnie przytulając. Leo... Co on tu robi? Przecież Ula jest ładniejsza, mądrzejsza i lepsza ode mnie.
-Po co przyszedłeś?
-Jestem mega głupi! Zachowałem się jak idiota, przepraszam.-powiedział bosko przygryzając wargę...- Idę z Tobą.
-No rzeczywiście głupio się zachowałeś. 
-Płakałaś?
-Co? N... Nie.
-To po co ci te okulary- powiedział i zdjął mi je z nosa. Zakryłam twarz rękami.
-Płakałaś... Nie przejmuj się, myszko. Razem sobie poradzimy i pójdziemy do tego pojeba. Już niedługo.
-Ale co zamierzasz?-spytałam odsłaniając twarz zza dłoni.
-Porozmawiać. Tylko tyle. Dziś.

Nie rozumiałam, co miał na myśli mówiąc "tylko tyle. dziś", ale nie pytałam o to. Bardzo doceniałam to, że przemyślał swoje zachowanie i przyszedł mi pomóc w tym momencie. Przez cały ten czas staliśmy w progu, a teraz weszliśmy do mnie i udaliśmy się do łazienki, żebym się ogarnęła. Pomalowałam się od nowa, uczesałam się porządnie i wtedy była już 11:32. Nikogo nie było w domu, więc zamknęłam dom i poszliśmy pieszo do parku.

***

-Nie wierzę... To znowu ona- powiedział mi do ucha Leo. Ogólnie to siedzimy w krzakach.
-Kto ona?


_____________________
No i tego dowiecie się w nexcie 😂😘

A ten pojawi się 5 czerwca <3