Rozdział 3.
-Tak...
Nie mogłam w to uwierzyć. Przez głupią bójkę chłopaków, odkryłam kryjówkę mojego idola.
Stałam przed brunetem, a ten odsłonił całą swoją twarz zza książki. Łzy spłynęły mi po policzkach.
-Nie płacz, proszę...
-Czemu się ukrywasz?
-Długa historia... Jak sie nazywasz...?- spytał nieśmiało Leo
-Yyyy... Zapomniałam...
W tym momencie na prawdę zapomniałam, jak mam na imię. Po chwili sobie przypomniałam.
-Ju... Judyta Honkisz. A ty Leondre Devries...
-Miałem pytać skąd wiedziałaś - zaśmiał się.
-Leo... Ja... Ja... Nie wiem, co powiedzieć. Opowiedz mi tą długą historię, proszę...
-Nie mogę... I nie chcę.
-No dobrze... Do której klasy ty chodzisz?- spytałam.
-Do C.
Nastała niezręczna cisza. Rozmowa nam się niezbyt kleiła. Podbiegłam do Leo i go mocno przytuliłam. On odwzajemnił to i przytulił mnie bardzo mocno.
-Jesteś jedyną osobą, która mnie zna i lubi...- wyszeptał mi do ucha.
-Ty też...-odpowiedziałam mu.- Ale jak to, nikt nie wie kim ty jesteś?
-No... Nikt.
-Ojejuu... Mam takie dziwne pytanie i w ogóle pierwszy raz od kilku miesięcy z kimś rozmawiam... Zaprzyjaźnimy się?
-Czemu nie?- odparł Leo.
Bardzo się ucieszyłam. Miałam okazję zaprzyjaźnić sie z moim idolem. Z moim księciem. Z moim mężem.
Zadzwonił dzwonek. Pożegnaliśmy sie i umówiliśmy na następnej przerwie w tym miejscu. Udałam się do klasy. Lekcja biologii byla strasznie nudna i bardzo mi sie dłużyła. Kiedy w końcu zadzwonił dzwonek na przerwę, pierwsza wybiegłam z klasy i udałam się na umówiony korytarz. Siedziałam pod ścianą około 10 minut. Leo nie przychodził. Pomyślałam, ze to dziwne, że chcial sie ze mną zaprzyjaźnić, i że na pewno już ktoś go zraził do mnie. Wstałam i juz miałam wyjść z korytarza, kiedy nagle usłyszałam "Judyta, pomocy!!!!", a potem krzyki. Szybko pobiegłam w miejsce, z którego wydobywało się wołanie o pomoc. Najprawdopodobniej wołał to Leo. W końcu bardzo dobrze znałam jego głos.
Gdy bylam w tym miejscu, nikogo tam nie było. Znajdowały sie tam tylko drzwi do kantorka. Pociągnęłam za klamkę. Zamknięte. Próbowałam pchać i ciągnąć te drzwi, nie ruszyły sie. Postanowiłam dać sobie spokój. Poszłam w stronę wyjścia. Nagle usłyszałam stukanie w drzwi i ciche "pomocy"...
sobota, 20 lutego 2016
piątek, 19 lutego 2016
Rozdział 2.
Rozdział 2.
Leondre chodził do równoległej klasy. "Chodził". Nigdy go nie widziałam w szkole. Może dlatego, że jest zapisany w dzienniku, a ma nauczanie indywidualne ze względu na popularność i brak czasu...? Nie wiem. Nikt nie wiedział. Co było dziwne prawie nikt nie wiedział, że jest to TEN Leondre Devries z Bars & Melody! Nikt nie słyszał o takim zespole. Ale to nawet dobrze. Nie byłby aż taki sławny w szkole.
Pewnego dnia idąc korytarzem zobaczyłam jak dwóch chłopaków sie biło. Postanowiłam ominąć to miejsce, miałam wrażenie, że gdy przede tamtędy, to mi też się oberwie. Szłam inną drogą. Mamy bowiem dwa korytarz główne. Ten drugi jest prawie nie używany. Może dlatego, ze to tylko przejście powiedzą segmentami i w dodatku dwa razy dłuższe niż pierwszy korytarz.
Idąc owym drugim korytarzem zobaczyłam, że ktoś siedzi pod ścianą. Był to chłopak. Miał naokoło siebie książki od angielskiego. Podeszłam trochę bliżej. Z zaciekawieniem patrzyłam co owy chłopak robi. On po chwili mnie zauważył, podkulił nogi i zasłonił się książką. Wyglądało na to, że się boi. Ale to ja bałam się bardziej...
Zawsze gdy sie boję, nucę sobie Hopeful. Przechodząc obok tego chłopaka zaczęłam nucić i przyśpieszyłam kroku.
Nagle usłyszałam spadające książki
-Cz... Czekaj...- powiedzial szeptem chłopak. Odwróciłam się. On nadal zasłaniał twarz. - Jesteś... Bambino?-wyszeptał znowu.
-Tak... A dlaczego pytasz... Pokaż twarz, nie bój się mnie.- na te słowa chłopak odsunął jedną rękę i zobaczyłam jego usta. Podeszlam bliżej
-To niemożliwe... - wyszeptałam. Znałam te usta. Całowałam je codziennie. - Leo?
-Tak...
czwartek, 18 lutego 2016
Rozdział 1.
Rozdział 1.
Dzień jak co dzień. Wstałam z łóżka, wykonałam poranne czynności i udałam sie do szkoły. Lekcje jak zawsze były nudne. Na drugiej przerwie przeszłam się do biblioteki. Stoi tam gablotka z informacjami dotyczącymi szkoły i różnych imprez. Chodzę tam z nudów. Nie mam z kim spędzać przerw. Jestem sama jak palec. Nie mam przyjaciół... Nie wiem czy jestem aż tak straszna czy aż tak brzydka, że nikt sie mną nie interesuje. Jestem niepotrzebna. Zużywam powietrze. W domu też jestem popychadłem. Ojciec zmarł z powodu picia. Mieszkam z mamą. Mam pięcioro rodzeństwa, trzy siostry i brata. Brat jest najstarszy... Regularnie znęca sie nad siostrami i mamą, ale nade mną nie... Odrabiam mu prace domowe. Za to nie dostaję kary. Wiele razy myślałam, że najpierw bedzie wzbudzał we mnie zaufanie, a potem mnie zgwałci i zabije. Miałam myśli samobójcze... Dopóki nie poznałam ICH. ONI to Charlie Lenehan i Leondre Devries. Tworzą zespół Bars&Melody, bardzo mi pomogli. To znaczy nie oni, tylko ich muzyka.
W gablotce była informacja dotycząca balu na zakończenie semestru. Miał grać jakiś szkolny zespół. Bal miał odbyć się za trzy tygodnie. Jedynym warunkiem wejścia było to, że trzeba było przyjść z osobą towarzyszącą innej płci. No chyba, że ktoś byl homo, to inna sprawa...
Bardzo chciałam pójść na ten bal, ale niestety byłam sama. Nikt mnie nie chciał. Słyszałam, że kujonów nim nie lubi, ale że aż tak? To znaczy ja nie jestem kujonem, po prostu dobrze sie uczę. Co wieczór, gdy żegnam się z Leo i Charlie'm, myślę sobie, że może oni mnie polubią albo pokochają...
Moje życie stanęło do góry nogami, kiedy dowiedziałam się, że do naszej szkoły doszedł nowy uczeń...
Leondre Devries.
Dzień jak co dzień. Wstałam z łóżka, wykonałam poranne czynności i udałam sie do szkoły. Lekcje jak zawsze były nudne. Na drugiej przerwie przeszłam się do biblioteki. Stoi tam gablotka z informacjami dotyczącymi szkoły i różnych imprez. Chodzę tam z nudów. Nie mam z kim spędzać przerw. Jestem sama jak palec. Nie mam przyjaciół... Nie wiem czy jestem aż tak straszna czy aż tak brzydka, że nikt sie mną nie interesuje. Jestem niepotrzebna. Zużywam powietrze. W domu też jestem popychadłem. Ojciec zmarł z powodu picia. Mieszkam z mamą. Mam pięcioro rodzeństwa, trzy siostry i brata. Brat jest najstarszy... Regularnie znęca sie nad siostrami i mamą, ale nade mną nie... Odrabiam mu prace domowe. Za to nie dostaję kary. Wiele razy myślałam, że najpierw bedzie wzbudzał we mnie zaufanie, a potem mnie zgwałci i zabije. Miałam myśli samobójcze... Dopóki nie poznałam ICH. ONI to Charlie Lenehan i Leondre Devries. Tworzą zespół Bars&Melody, bardzo mi pomogli. To znaczy nie oni, tylko ich muzyka.
W gablotce była informacja dotycząca balu na zakończenie semestru. Miał grać jakiś szkolny zespół. Bal miał odbyć się za trzy tygodnie. Jedynym warunkiem wejścia było to, że trzeba było przyjść z osobą towarzyszącą innej płci. No chyba, że ktoś byl homo, to inna sprawa...
Bardzo chciałam pójść na ten bal, ale niestety byłam sama. Nikt mnie nie chciał. Słyszałam, że kujonów nim nie lubi, ale że aż tak? To znaczy ja nie jestem kujonem, po prostu dobrze sie uczę. Co wieczór, gdy żegnam się z Leo i Charlie'm, myślę sobie, że może oni mnie polubią albo pokochają...
Moje życie stanęło do góry nogami, kiedy dowiedziałam się, że do naszej szkoły doszedł nowy uczeń...
Leondre Devries.
wtorek, 16 lutego 2016
Heej ;)
Na tym blogu będę pisać fanfiction o Bars&Melody. Pierwszy rozdział pojawi się w czwartek 18.02. Jeśli sie spodoba, komentujcie ;)
Gdy będzie 15 wyświetleń i będzie sie wam podobało, zrobię drugi blog, też o BAM ale inna historia.
Paa ;)
Gdy będzie 15 wyświetleń i będzie sie wam podobało, zrobię drugi blog, też o BAM ale inna historia.
Paa ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)