czwartek, 31 marca 2016

Rozdział 11.

-Alex, prosze cie!- krzyknęłam kiedy chłopak objął mnie w talii. Co on sobie myślał?!

O nie! Dodatkowo zobaczył to Devries!!

Co ja robię ze swoim życiem...?




Rozdział 11.




Uciekłam stamtąd. Właśnie próbował mnie pocałować chłopak, którego kompletnie nie znam... I widział to mój idol, który mnie kocha (a ja jego...). Moje życie jest bez sensu... Nadal zastanawiam się, dlaczego los wybrał mnie , a nie na przykład jakąś inną dziewczynę z Port Talbot. Lub innego miasta.

Dlaczego ja?


Kiedy tak znów biegłam przed siebie, nie wiem, który raz w tym dniu, wpadłam na nauczyciela fizyki.

-Gdzie ci się tak spieszy? Zadanie odrobione? Przypominam, że dziś kartkówka.

A ten znowu o tym samym... Nauka, nauka, nauka...

-Właściwie to lubię sport, dlatego biegnę... A zadanko mam.

-Dobrze, poćwiczysz sobie po szkole, panno Honkisz.

-Przepraszam.

-Leć już, mam dyżur.

Pobiegłam w stronę toalet. Miałam chwytać za klamkę, kiedy nagle pomyślałam, że to bez sensu. Wzięłam głęboki wdech i powolnym krokiem udalam się w stronę klasy. Niestety Devries miał na przeciwko. Przyszłam pod klasę i usiadlam pod ścianą. Zamknęłam oczy.

-Na jakim etapie miłości jesteście? Myślałem, że to mnie kochasz...

Nie... To Devries.

-Leo... On jest nie normalny. Rzucił się na mnie, a ja nie moglam wydać z siebie żadnego dźwięku...

-Tłumacz się jak chcesz, ale ja widziałem, jak na niego patrzyłaś.

-Jesteś zazdrosny...?

-Tak! Bo cię kocham!

-Leondre... Ja też cię kocham najmocniej na świecie... Ale dlaczego akurat ja?

-Bo jesteś wyjątkowa.

-Dlaczego? Nikomu na mnie nie zależy, tylko Tobie... Czemu???

-Bo inni nie widzą tej prawdziwej ciebie. ale jak zaspiewasz na balu, to zmienią zdanie.

Coooo? Czy on ma na myśli bal na koniec toku?

-Co? Jaki bal? Ja nie umiem śpiewać.

-Bal na koniec roku. Umiesz śpiewać, widziałem twoje covery..

-Jakie cove...

-Z facebooka.
-Ale...

-I do tego rapujesz lepiej niż ja...
-Leo przestań. Ja nawet niemal poczucia rytmu.
-Jak to nie? Ja się na tym znam i mówię, że jesteś bardzo zdolna. oprócz całej ciebie zakochałem się również w twoim ślicznym głosie.
-Leo... Dziękuje, ale to wsgstko nie prawda.
-Judyta... Zostaniesz moją księżniczką na balu?- spytał nagle chłopak.
-O... Oczywiście!- krzyknęłam i pocałowałam go w usta.
-Ja nie mogę... Jakie twoje usta są nieziemskie- powiedział Leondre po skończonym pocałunku.
-Dziękuje, mój książę.
-Ależ proszę, milejdi
-Głupek
-Ale twój.
-Mój, mój.

Dzwonek.

Leo pocałował mnie szybko w usta i powiedział: "Będę czekał pod gimnastyczną", a potem poszedł do swojej klasy. Gdy wchodzilismy, posłałam mu calusa w powietrzu, a ten się uśmiechnął i przygryzł wargę.
Boże, on to tak świetnie robi...

5 komentarzy:

  1. Kochanie piękne czekam na nexta ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to czytam to się czuje jak bym czytała "Niezgondą"

    OdpowiedzUsuń
  3. Super.. czekam na next ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Już nie mogę się doczekać next'a... <3 Piszesz tak...no nwm, jak ,ale mi się podoba :'D :*

    OdpowiedzUsuń