czwartek, 25 lutego 2016
Rozdział 4.
Rozdział 4.
Pobiegłam szybko pod drzwi, pod którymi bylam przed chwilą. Szarpałam za klamkę, ale nic to nie dało. Krzyczałam"Leoooo, jesteś tam? Leo proszę, odezwij sie!" Z całych sił napierałam na drzwi, brałam rozbieg i skakałam na nie. Po chwili jeden z zawiasów sie poluzował i nadal próbowałam otworzyć. Po kilku minutach szarpania sie z tymi drzwiami poluzował sie drugi zawias. Przez cały ten czas krzyczałam i płakałam. Leo sie nie odzywał. Nikt się nie odzywał.
Po chwili zawiasy przestały ze mną walczyć i drzwi wyleciały. Weszłam do ciemnego pomieszczenia. Zapaliłam światło.
Na podłodze zobaczyłam plamę krwi... Wychodziła z niej ścieżka, jakby ktoś rozmazał tą krew... Przeraziłam się. Wiedziałam, że Leondre jest w niebezpieczeństwie. Czerwona ścieżka prowadziła do kolejnych drzwi... Podbiegłam do nich i złapałam za klamkę...
Otwarte...
|
|
|
|
|
Przepraszam, że taki krótki rozdział, ale chce was potrzymać w niepewności....
Komentujesz-Motywujesz ;3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jednak dodałam dzisiaj ;)
OdpowiedzUsuń☺️
OdpowiedzUsuń