sobota, 20 lutego 2016

Rozdział 3.

Rozdział 3.




-Tak...
Nie mogłam w to uwierzyć. Przez głupią bójkę chłopaków, odkryłam kryjówkę mojego idola.
Stałam przed brunetem, a ten odsłonił całą swoją twarz zza książki. Łzy spłynęły mi po policzkach.
-Nie płacz, proszę...
-Czemu się ukrywasz?
-Długa historia... Jak sie nazywasz...?- spytał nieśmiało Leo
-Yyyy... Zapomniałam...
W tym momencie na prawdę zapomniałam, jak mam na imię. Po chwili sobie przypomniałam.
-Ju... Judyta Honkisz. A ty Leondre Devries...
-Miałem pytać skąd wiedziałaś - zaśmiał się.
-Leo... Ja... Ja... Nie wiem, co powiedzieć. Opowiedz mi tą długą historię, proszę...
-Nie mogę... I nie chcę.
-No dobrze... Do której klasy ty chodzisz?- spytałam.
-Do C.
Nastała niezręczna cisza. Rozmowa nam się niezbyt kleiła. Podbiegłam do Leo i go mocno przytuliłam. On odwzajemnił to i przytulił mnie bardzo mocno.
-Jesteś jedyną osobą, która mnie zna i lubi...- wyszeptał mi do ucha.
-Ty też...-odpowiedziałam mu.- Ale jak to, nikt nie wie kim ty jesteś?
-No... Nikt.
-Ojejuu... Mam takie dziwne pytanie i w ogóle pierwszy raz od kilku miesięcy z kimś rozmawiam... Zaprzyjaźnimy się?
-Czemu nie?- odparł Leo.
Bardzo się ucieszyłam. Miałam okazję zaprzyjaźnić sie z moim idolem. Z moim księciem. Z moim mężem.
Zadzwonił dzwonek. Pożegnaliśmy sie i umówiliśmy na następnej przerwie w tym miejscu. Udałam się do klasy. Lekcja biologii byla strasznie nudna i bardzo mi sie dłużyła. Kiedy w końcu zadzwonił dzwonek na przerwę, pierwsza wybiegłam z klasy i udałam się na umówiony korytarz. Siedziałam pod ścianą około 10 minut. Leo nie przychodził. Pomyślałam, ze to dziwne, że chcial sie ze mną zaprzyjaźnić, i że na pewno już ktoś go zraził do mnie. Wstałam i juz miałam wyjść z korytarza, kiedy nagle usłyszałam "Judyta, pomocy!!!!", a potem krzyki. Szybko pobiegłam w miejsce, z którego wydobywało się wołanie o pomoc. Najprawdopodobniej wołał to Leo. W końcu bardzo dobrze znałam jego głos.
Gdy bylam w tym miejscu, nikogo tam nie było. Znajdowały sie tam tylko drzwi do kantorka. Pociągnęłam za klamkę. Zamknięte. Próbowałam pchać i ciągnąć te drzwi, nie ruszyły sie. Postanowiłam dać sobie spokój. Poszłam w stronę wyjścia. Nagle usłyszałam stukanie w drzwi i ciche "pomocy"...

2 komentarze: