Poszłam pod środek usypiający i na blok. A potem pamiętam tylko biały pokój... Zupełnie taki sam, jak przez ostatni miesiąc...
Rozdział 21.
Co? Czy ja jestem znowu w tym pieprzonym psychiatryku??
Próbuję ruszyć ręką -o, da się.
Jeszcze nie do końca wiem, co się dzieje, jakieś światło mnie oślepia.
Sprawdziłam, umiem ruszać wszystkim.
Kurde jak razi.
Przetarłam oczy ręką i powoli podniosłam sie z łóżka. Strasznie kręciło mi się w głowie.
Aaaaaa lecę!
Prawie się przewróciłam, ale jest okej, szafka mi pomogła.
Jestem... W moim pokoju? Czemu jest biały? I czemu moje łóżko jest takie twarde? I czemu nie mam żadnego bandaża na ręce? I czemu tu świeci jakaś lampa od dentysty?
Co jest grane? Co się do cholery dzieje?!
***
O boże, to był tylko sen!
Usiadłam na łóżku i popatrzyłam przez okno. Tak, to mój ogród. Nareszcie w domu! Wstałam i podeszłam do kalendarza. Dzisiaj 29 kwietnia! Urodziny mojej koleżanki Uli! No dobra, trzeba coś wymyślić... Czy ja mam w ogóle prezent? Coś się kupi. Ona jest Bambino...
Bambino...
Bambino!
Leo!
Omg mam świetny plan!!!
Pójdę do niej z Leo! Ale się ucieszy!
Jestem taka genialna!
Wciągnęłam telefon spod poduszki i napisałam do Leo: "Hej Książę, masz coś dziś w planach? Jeśli nie to potrzebuję Cię u mnie za pół godzinki. xoxo". Po krótkiej chwili otrzymałam smsa: "Coś się stało? Już lecę, princess! ❤ ". Odebrałam to jakby się wystraszył. Więc zapobiegawczo napisałam do niego: "Spokojnie, nic się nie dzieje. Czekam ;* ".
Położyłam się na łóżku i włożyłam do uszu słuchawki. Puściłam Bring Me The Horizon, miałam taką ochotę. Oczywiście przy ich piosenkach wymachuję głową i nogami i drę się bezdźwięcznie - no kto tak nie robi?
Usłyszałam pukanie do drzwi wejściowych. Szybko wyłączyłam muzykę i roztańczona poszlam otworzyć.
Nigdy nie zapomnę miny Leo, gdy zobaczył mnie wymachującą włosami i śpiewającą"True Friends".
-Wszystko z tobą okej?
-True friends... A... Tak- zaśmiałam się.- Wchodź, aj nid help.
-Tfuj perfekt inglisz mnie rozwala.
-No widzisz, jestem jak młotek...
Zaprowadziłam Leo do mojego pokoju i opowiedziałam mu mój plan. Na początku nie chciał się zgodzić, ale potem go przekonałam.
Ula mieszka po drugiej stronie miasta, więc poszliśmy na autobus. Musieliśmy jeszcze iść po prezent, ale w sumie Leo był prezentem...
Kupiłam jej dużą czekoladę i płytę Shawna Mendesa, chciała sobie ją kupić, więc ją wyręczyłam.
Po około godzinie od wyjścia z domu byliśmy na przystanku niedaleko domu Uli. Napisałam do niej żeby posprzątała szybko pokój. Ona odpisała z pytaniem "po co", a ja jej odpisałam "bo zaraz przyjdę z Leo". Ona odpisała: "Chciałabyś, marzycielko 😂 Idę ogarnąć speszyl for "Lijo", ale mi się nie chce, więc się nie spiesz xoxo". Widziałam, że nie weźmie tego na serio. Ale jak zobaczy swojego idola, to się zesra.
Po około siedmiu minutach byliśmy pod jej domem. Leo poszedł schować się za ścianą jej domu, a ja zadzwoniłam do drzwi. Tak, mam numer do drzwi.
-Hejooo! - przytuliła mnie Ula.
-Cześć- przywitałam się.
-Hahah, gdzie ten twój Leo?-zaśmiała się.
-Tam -pokazałam na róg, za którym się ukrywał.
-No dobrze, chodź marzycielko.
-Ale co? Nawet nie sprawdzisz?
-No ok, przejść się mogę.
Po kilku sekundach rozsadziło mi uszy...
-O boże, oooooo omg! Leo! Oooo! Jak?! Omg! O japierdole! Ooooooo! Kocham was!
-Spokojnie, polish queen.
-Omg! Ty mówisz!!! O jaaaaa! To tyyyy!
-Ula, wątpiłaś we mnie-zaśmiałam się.
-Mo... Mogę cię dotknąć?-zapytała
-Nie gryzę.-odpowiedział Leo śmiejąc się.
Po chwili Ula rzuciła się na niego, a on odwzajemnił uścisk.
Po kilku minutach euforii weszliśmy do jej domu. Wręczyłam jej prezent, z którego się ucieszyła, ale nie tak bardzo, jak z Leo- oczywiste. Ula poszła nam nalać picia i zaczęła rozmawiać z Leo. Wiele razy też mi dziękowała, mówiła, że jestem nieobliczalna i tak dalej...
Ua była bardzo szczęśliwa. Leo pewnie też, bo mógł nas uszczęśliwić. Bawili sie świetnie, złapali wspólny język. Leo jednak kłamał, że przyjechał tu tylko na chwilę, a pojutrze wyjeżdża. No i dobrze, nie chcę, żeby Ula mi go wzięła. Oczywiście myślę o tym w żarcie.
Kiedy tak rozmawiali i się śmiali, dostałam smsa z nieznanego numeru... Jego treść to:
"Masz się odpierdolić od Leo, bo jak nie, to nogi z dupy powyrywam. Jutro o 12 w parku, jak niej to będzie źle"
...
______________________________
No hejoooo, dzisiaj troche chyba długi rozdział. Ula w rozdziale na prawdę żyje i na prawdę ma urodziny 29 kwietnia xD Więc dlatego w komentarzach piszemy życzenia dla Uli ❤
Wszystkiego najlepszego! 💚💚💚
Next jutro 😘